Trening Minimalny – mój Rework

W pierwszej kolejności trzeba odpowiedzieć na najbardziej podstawowe pytanie:

– Czym w ogóle jest Trening Minimalny?


Trening Minimalny to zestaw aktywności pozwalający na stałe zaszczepić dbanie o formę w codzienności praktycznie każdej osoby.

Mój przepis na to jak zadbać o ciało i szeroko rozumianą kondycję fizyczną minimalnym kosztem.

Minimalnym kosztem nie tyle finansowym, a przede wszystkim organizacyjnym i czasowym.

Trening Minimalny to zestaw aktywności – wbrew pozorom – przede wszystkim NIEFIZYCZNYCH.


Od dawna wiadomo, że nic tak dobrze nie wpływa na ducha jak ciało, ale żeby ciało mogło błyszczeć – potrzebuje w pierwszej kolejności mózgu.

W drugiej – stabilnego zasilania w energię.

Dopiero później mięśni!


Trening Minimalny jest beznadziejnie prosty i – niewspółmiernie do swojej prostoty – skuteczny.

Od lat pozwala mi utrzymywać ciało pod kontrolą, a przez to zapewnić doskonałe warunki do funkcjonowania nie przejmującego się metryką mózgu.


Nie jestem trenerem personalnym ani sportowcem.

Ani jednym, ani drugim nigdy nie byłem i raczej nie zamierzam.


Nie byłbym w stanie uzależnić swojej przyszłości od kondycji fizycznej.


Wybiegałem swoje w Akademii Wojskowej, po czym na całe lata utknąłem za biurkiem.

I właśnie z tego siedzenia za biurkiem, a raczej z zabiurkowych wyrzutów sumienia, wynurzyła się potrzeba zadbania o siebie.

Zwyczajnie zrobiło mi się głupio przed samym sobą, kiedy pierwszy i jedyny raz w historii dobiłem setki(!)

Zadałem sobie wtedy dosyć proste pytanie:

– Dlaczego organizmem, który pozwolił mi sprawnie sięgnąć po militarne zawodowstwo, zacząłem rozporządzać w tak beznadziejny sposób?


W końcu wziąłem się za siebie, wykonałem kawał dobrej roboty i… zacząłem swoim podejściem zarażać kolejne osoby.


Jak to działa?

Trening Minimalny to przede wszystkim system myślenia połączony z niewyszukaną dietą i mało ambitnym planem treningowym.


System myślenia oparty na zdrowym rozsądku i samoświadomości.

Dieta oparta o proste produkty dostępne w każdym supermarkecie i świadome liczenie kalorii.

Trening oparty o zrozumienie mechaniki własnego ciała i kilkanaście ćwiczeń.


Wszystko możliwe do wypracowania i regularnego stosowania w dowolnie szarej rzeczywistości.


Tylko i aż tyle.


Praca nad Trenigiem Minimalnym uświadomiła mi, że robienie czegoś z pełnym przekonaniem i naturalnym wyczuciem jest ważniejsze niż formalny profesjonalizm.


Według mnie zadbanie o siebie ma bardzo dużo wspólnego z byciem rodzicem.

Nie chodzi o osiągnięcia i rekordy.

Chodzi o poczucie maksymalnie subiektywnie rozumianej satysfakcji i dobrze (nie doskonale) spełnionego obowiązku.


Znam wielu ludzi, którzy na gruncie zawodowym prezentują branżową ekstraklasę, podczas gdy ich stosunek do własnego ciała mają… tak jakby analny.

Jeden rzut oka wystarcza żeby stwierdzić, że mają samych siebie w d…e.

I są w d…e.


W dziedzinie najnowszych technologii nie dostanę Nobla, ale temat dogadania się z własnym organizmem ogarniam w stopniu bardzo dobrym z plusem.


Dlaczego nie celująco?

Bo życie nie polega na byciu ideałem.

Bycie ideałem to niewola.

Bycie bardzo dobrym w zupełności wystarczy.

Plusa daję sobie za chęć do dzielenia się swoim podejściem z inymi.


Nie jestem rozentuzjazmowanym trenerem personalnym udającym nastolatka, czy żoną nadzianego sportowca krzyczącą na prawo i lewo:

– Skoro ja mogę, to każdy tak może!


Człowiekiem jestem.

Zwykłym.


Miewam słabsze dni.

Czasami po prostu mi się nie chce.

I nie mam sobie tego za złe.


Zgubienie pojedynczego treningu lub nadprogramowy, śmieciowy posiłek od czasu do czasu robi doskonałą robotę.

Z jednej strony – wprowadza, z różnych względów pożądane, zakłócenie rutyny.

Z drugiej – uruchamia naturalny, wewnętrzny alarm, żeby nie zmarnować efektów wielomiesięcznego wysiłku.


Nie jestem zawodnikiem jakiejkolwiek dyscypliny sportowej.

Po prostu dbam o siebie dla samego siebie.


Nie muszę spełniać żadnych norm innych niż te, które wyznacza mi gość odbity w lustrze.

Po prostu trzymam się takiego schematu postępowania, który pozwala relatywnie najmniejszym wysiłkiem utrzymywać swój organizm w bardzo dobrej, możliwie najszerzej rozumianej kondycji.


Polecam każdemu.

Chcesz spróbować zadbać o siebie po mojemu?

Poznaj i stosuj TRENING MINIMALNY.


PS. Byłem solidnie zdziwiony, że tworząc Trening Minimalny intuicyjnie zrealizowałem własny, kondycyjny REWORK.


MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Rewelacja październikowa

Nie przyjmuję prezentów i do ich dawania mam specyficzne podejście. Jakiś czas temu udało mi się to nietypowe podejście wytłumaczyć mojej małej młodzieży. Nie obyło

1.9. Dla kogo?

Czy Trening Minimalny jest dla każdego?  W zasadzie tak.  A na pewno jest dla każdego, kto większość czasu spędza w pozycji siedzącej.  Trudno oczekiwać, żeby

Mała współsprawca

W znacznej mierze współsprawcą powstania tej strony jest moja córa. Kiedy zabierałem ją na weekendy, bo z konieczności jestem korespondencyjnym ojcem, w drodze do mnie

JUŻ W SPRZEDAŻY!

…żeby raz na kilka tygodni otrzymać powiadomienie o nowościach.

O MNIE

Chcesz mieć
na bieżąco
Zryty Beret?

Zostaw mejla, żeby raz na parę tygodni otrzymać powiadomienie
o nowościach.

Strona wykorzystuje pliki cookie dla zapewnienia najlepszej funkcjonalności.